Z karetki wybiegło dwóch facetów. Otworzyli tył karetki i stamtąd wyskoczyli Liam, Zayn, Niall i Louis. Pielęgniarze wzięli nosze i zabrali Hazzę do środka.
- Chcecie jechać z nami? - zapytał jeden z nich.
- No jasne. - powiedzieliśmy chórem i weszliśmy do karetki. Usiadłam obok Harrego i wzięłam jego rękę. "Przecież nie może mu się nic stać. To zwykła bójka..." - pomyślałam. Nagle klepnęłam się w czoło.
- Co sie stało ? - spytał Zayn.
- Na śmierć zapomniałam o tamtych pijakach... - rzekłam.
- Co ? Jakich pijakach ? O czym ty mówisz ?
- No, o tych, co pobili Loczka. W sumie im też trochę się dostało ale Hazza ma gorzej. Powinnam zadzwonić na policję... Uszło im na sucho.. - powiedziałam ponuro. Nagle Harry otworzył oczy i mruknął:
- Kochanie... Przepraszam.
- Jak to ? Za co ? - spytałam.
- Za tą nieudaną randkę.. Chciałem... Chciałem żeby było jak w bajce. Ale nie wyszło. - powiedział cicho.
- To nie twoja wina. Kocham cię. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek - a teraz odpoczywaj.
Po chwili zatrzymaliśmy się i weszliśmy do szpitala. Nie mogliśmy wejść z Hazzą do lekarza, ale na szczęście nie był on na ostrym dyżurze. Czekaliśmy na niego chyba wieczność. W końcu wyszedł z gabinetu jak gdyby nigdy nic.
- To idziemy ? - zapytał. Wszystkim opadły szczęki.
- Co to ten lekarz - uzdrowiciel ? - zapytał Lou aby zabić ciszę. Harry tylko uśmiechnął się. Poszliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu. W końcu byliśmy w domu. Było już po 3.00 nad ranem. Położyliśmy się do łóżek. Kiedy położyłam się obok Hazzy, zapytał mnie:
- Wiem, że to może nieodpowiedni moment, ale... - zająkał się.
- Ale co ? - zapytałam ufnym głosem.
- No... Bo ten tego.. Ja i ty.. ja chciałem z Tobą..
- Ale że teraz ? - zdziwiłam się.
- No nie wiem. Się podnieciłem tobą.
- Czy ty mnie podglądałeś jak się przebierałam ?
- Czy to coś złego ? Jesteśmy razem. - w tym momencie zaczęłam go całować. Przy namiętnych pocałunkach zaczął mnie powoli, delikatnie rozbierać. Sama już się nieźle podnieciłam nim. Byliśmy już nadzy, kiedy nagle Lou wszedł do naszego pokoju. Szybko schowaliśmy się pod kołdrę.
- Puka się ! - wrzasnął na niego Hazza.
- Ooo, soryy, chyba w czymś przeszkodziłem.. - powiedział Louis.
- Nie no, skapnąłeś się Mięsny Jeżu... Weź idź spać. Jest już koło 4.00 nad ranem.
- Taa, ja mam iść spać a wy tu zabawę urządzacie.. - uśmiechnął się.
- Dobra, Lou serio. Ja już idę spać. Dobranoc wam - powiedziałam z niechęcią. Wtedy Louis wyszedł.
- Hej kochanie, możemy dokończyć to, co zaczęliśmy. - zaczął całować mnie po szyi.
- Wiem, że byś chciał, ale.. Może to był znak ? Już drugi raz nam przerywają. Poza tym jestem już śpiąca. Jest późno. Dobranoc.
- Chyba nie myślisz że serio to był jakiś znak ?
- Nie wiem. Dobranoc. - pocałowałam go i odwróciłam się.
- Dobranoc. - odpowiedział Hazza.
Kilka godzin później (rano) obudziłam się z odkrytym tyłkiem. W dodatku Zayn siedział przy łóżku, a ja byłam do niego odwrócona gołym zadem i jak gdyby nigdy nic przyniósł mi śniadanie. Przykryłam się i zapytałam:
- Długo tu siedzisz ?
- No od 10 minut ?
- A zauważyłeś może, że jestem naga ?
- Eee... Nie. Myślałem, że ten tyłek to na spodenkach masz.. To był twój ? SERIOO ?? - zapytał zdziwiony.
- Tak, to mój tyłek. - powiedziałam z ironicznym uśmiechem.
- Jędrne pośladki - powiedział i zabawnie poruszył brwiami.
- A co, sprawdzałeś ? - zapytałam, ale w tym momencie wszedł Harry.
SIEEMA.. Jeśli chcecie być powiadamiani o kolejnych rozdziałach no to piszcie w komentarzach swój nick lub na twitterze to mój nick : @1Dpolandfan :)
Liczę na komentarze. W rozdziale 5 nieźle wam poszło. Przebijcie ;)
Jak się podoba nowy wygląd ?
A i jest ankieta, oceniajcie ;)
Jakoś wyjątkowo podoba mi się ten rozdział ... ;) Dziś dłuższy rozdział :)

Super rozdział < 3 . Dodaj szybko następny (:
OdpowiedzUsuń